tutaj chatka jeszcze w rozkładzie ...
poszczególne elementy sklejałam na karmel, więc wszystko szło bardzo szybko... nawet przyklejanie migdałów, których było sporo ...
i oto w całej swojej okazałości ...
Tak się rozkręciłam, że upiekłam również chlebek razowy, który będzie świeży na śniadanie:)
W kuchni pomagała mi moja kochana córcia... nadzorowała prace...
a póżniej udała się na zasłużony odpoczynek, by dowiedzieć się co słychać u kudłatego Bacusia.
Pozdrawiam Was gorąco, jeszcze przedświątecznie:)