tutaj chatka jeszcze w rozkładzie ...
poszczególne elementy sklejałam na karmel, więc wszystko szło bardzo szybko... nawet przyklejanie migdałów, których było sporo ...
i oto w całej swojej okazałości ...
Tak się rozkręciłam, że upiekłam również chlebek razowy, który będzie świeży na śniadanie:)
W kuchni pomagała mi moja kochana córcia... nadzorowała prace...
a póżniej udała się na zasłużony odpoczynek, by dowiedzieć się co słychać u kudłatego Bacusia.
Pozdrawiam Was gorąco, jeszcze przedświątecznie:)
Podziwiam, że tyle Ci się udało i to jeszcze w obecności Twojej córusi, ja cokolwiek mogę zrobić dopiero jak Zosieńka pójdzie spać. Chatka super, mnie jeszcze zostały prorządki, pieczenie ciasta, śledzik pod pierzynką i można cieszyć się świętami w domowej atmosferze. Wesołych Świąt!!!
OdpowiedzUsuńWOOOW!!!! Bardzo wygląda smakowicie, jutro go zjem ;)))
OdpowiedzUsuńcudowna chatka, bardzo mi sie podoba! Chleb razowy strasznie lubie, szkoda, ze we wloszech sie go nie jada, gdy jestem w Polsce od razu sie na niego rzucam!
OdpowiedzUsuńWesolych swiat i szczesliwego Nowego Roku!
pozdrawiam cieplo
Basia
Ale piękna chatka,jestem pełna podziwu -ja tak nie potrafię :))
OdpowiedzUsuńDzięki dziewczyny! Pozdrawiam i przesyłam buziole:)
OdpowiedzUsuńBardzo dziekujemy za wspólna zabawę:)
OdpowiedzUsuńA już nie długo rozpoczniemy jeszcze jadą zabawę więc zapraszamy do śledzenia :)
Poprosiłabym tylko o link do postu nie do bloga :)
Jestem ciekawa czym "sklejałaś" pirnika żeby tak ładnie domek wygldał.
Ale cudowny domek,pychotka!!!!
OdpowiedzUsuńrewelacyjna ta chatka!!!:)
OdpowiedzUsuń