...chciałoby się rzec, gdy po zniknięciu pozostaje niedosyt. Mowa tu o deserze i choć w oryginalnym przepisie występują maliny, ja użyłam mrożonych truskawek.
Przepis znalazłam przy okazji, gdy trafiłam na blog prowadzony przez dwie przyjaciółki: makecookingeasier i stąd właśnie pochodzi. Deser robi się szybko, ale jeszcze szybciej znika:)
Smak ten przywodzi na myśl mój ukochany creme brulee. Po skosztowaniu go chciałoby się więcej i więcej....:) Smacznego Wam życzę i do dzieła;)
Chyba faktycznie cud-malina...wygląda smakowicie :)spróbuję go zrobić na weekend :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam