Prace oraz zdjęcia, które prezentuję na moim blogu są mojego autorstwa. W przypadku, gdy jest inaczej, wyraźnie to zaznaczam. Nie zezwalam na ich kopiowanie , ani rozpowszechnianie bez mojej zgody. Proszę uszanuj to!

piątek, 4 listopada 2011

czekoladowy wieczór;)

Jak to w życiu bywa mamy za mało czasu na spotkania z przyjaciółmi. Zawsze jest coś do zrobienia. Jeżeli chodzi o mnie, cały dzień spędzam z moją Hanią, więc gdy zbliża się wieczór i mała idzie spać ja zabieram się za wszelkie domowe "zaległości". Moja przyjaciółka odkąd zmieniła pracę wraca późno i często jest zmęczona. Doszłyśmy więc do wniosku, że jak tak dalej pójdzie to nigdy nie będzie tak naprawdę okazji do spotkania. Postanowiłyśmy, że cokolwiek, by się działo to jeden wieczór w tygodniu jest tylko dla nas:) Często zajmujemy wtedy całą kuchnię i zaczynamy pichcić. Marysi nieźle to wychodzi;)
Ostatnio były to muffiny bananowo-czekoladowe.

Przepis ten jest wyjątkowy, ponieważ baaardzo prosty i podwójnie czekoladowy:) Kawałki czekolady rozciągają się w środku babeczek niczym gumiaki..mmmm...PYCHA!
Wklejam przy okazji zdjęcia moich ostatnich kartek okolicznościowych. Pierwszą zrobiłam na zamówienie z okazji ślubu,
drugą z okazji 80 lat babci. Obie powstały spory czas temu,
ale znowu nie robiłam na bieżąco postów:-/ (zawsze wolę poświęcać czas Hani).
Uwielbiam takie właśnie chwile...

niedziela, 28 sierpnia 2011

Cud malina...

...chciałoby się rzec, gdy po zniknięciu pozostaje niedosyt. Mowa tu o deserze i choć w oryginalnym przepisie występują maliny, ja użyłam mrożonych truskawek.
Przepis znalazłam przy okazji, gdy trafiłam na blog prowadzony przez dwie przyjaciółki: makecookingeasier i stąd właśnie pochodzi. Deser robi się szybko, ale jeszcze szybciej znika:)
Smak ten przywodzi na myśl mój ukochany creme brulee. Po skosztowaniu go chciałoby się więcej i więcej....:) Smacznego Wam życzę i do dzieła;)

 

wtorek, 12 lipca 2011

Kartkowy szał....

Ostatnio bawiłam się na dwóch ślubach. Na jednym u przyjaciółki, a na drugim u kuzynki. Wcześniej obiecałam sobie, że na każdą taką okazję zrobię samodzielnie kartkę ślubną, aby sprawdzić swoje możliwości twórcze:) Niestety w przypadku pierwszego ślubu nie udało mi się wygospodarować czasu z racji tego, że wróciłam z wakacji. Jednak już na drugi ślub zrobiłam kartkę dla mojej kuzynki, która już jest szczęśliwą mężatką:)

Wybrałam dwa kolory: biel i beż oraz mój ukochany motyw z wycinanki. Poza tym już 6 sierpnia
moja Hania będzie świętować swoje pierwsze urodziny:) Jak narazie przygotowałam zaproszenia na jej pierwsze oficjalne przyjęcie urodzinowe:)
Zaproszenia miały być wszystkie takie same, ale w fazie końcowej każde jest inne i chyba dobrze, że tak się stało. Są bardzo kolorowe.

Pozdrawiam Was ciepło i zmykam....

czwartek, 16 czerwca 2011

Pierwsza biblioteczka Hani:)

Już od dłuższego czasu zbierałam się do uszycia Hani półeczki na książki. Postanowiłam jednak, że wyposażając Hanciowy pokoik, będę szukała nietypowych rozwiązań, aby jej pokoik był jedyny w swoim rodzaju. Odwiedzając po sąsiedzku blogi natrafiłam przypadkiem na świetny pomysł wykorzystania kawałka materiału oraz karnisza.... tak takiego do zawieszenia firan. Zakupiłam więc różowy len, który dłuuugo czekał na swój finałowy dzień:) i wzięłam się za szycie...

W ten sposób powstała pierwsza poważna biblioteczka Haneczki. Chyba się jej półeczka bardzo spodobała, ponieważ gdy tylko umieściłam tam książeczki od razu Haneczka zaczęła sięgać rączką i wyjmować pokolei całą jej zawartość:)



Półeczka ma też naszyte dwie kieszenie na mniejsze książeczki. Aby wyglądała bardziej dziewczęco obszyłam kieszenie koronką, no i co jest najważniejsze wybierając kolor postawiłam na modny róż. Przecież wiadomo, że dziewczynki bardzo kochają kolor różowy:) Mam nadzieję, że Haneczka będzie często korzystać ze swojej domowej biblioteczki.
W tle widać również nową tapetę do której kupna przekonałam się widząc te energetyczne paseczki. Na żywo wygląda jeszcze lepiej i w połączeniu z pastelowym różem daje niesamowity efekt:) Tata Hani wykańczał pokoik, aby zdążyć na jej pierwszy w życiu DZIEŃ DZIECKA:)
                                     
Hania dzielnie towarzyszyła tacie przy pracy. Miała także swój udział w wykonaniu niełatwego wcale zadania. Sprawdzała poziomicą czy, aby napewno tata robi wszystko równo:)
                        
Była bardzo szczęśliwa, że mogła pomóc:)
Teraz szykuję się do stworzenia kolejnego elementu stanowiącego po części dekorację osobistego królestwa Hani:) Będzie to związane z jej zdjęciami z profesjonalnej sesji fotograficznej, którą dostała w prezencie z okazji chrzcin. Oto parę z nich:






Jeżeli macie ochotę pośledzić poczynania Hani zapraszam tu .
A oto wiązanka, którą ostatnio dostałam. Jest piękna, letnia i kolorowa:)
I jeszcze jedno. Ostatnio mam problem z logowaniem na swojego bloga oraz z umieszczaniem komentarzy na Waszych blogach. Chciałam Was zapewnić, że regularnie Was odwiedzam, choć nie zostawiam komentarzy. Obiecuję, że gdy tylko rozwiążę ten techniczny problem napewno nadrobię zaległości:) Może któraś z Was również jest w podobnej sytuacji?
Pozdrawiam serdecznie!!!

wtorek, 24 maja 2011

Bazyliowo....

Nareszcie jestem po długiej nieobecności i obiecuję, że już nie zniknę na tak długo. Nie będę rozprawiała o tym dlaczego mnie nie było, ponieważ nie to jest najważniejszeJ Bilans jest taki, że moja Hancia jest bogatsza o dwie dolne jedynki,
a ja między innymi o nowe talerze do makaronu. Tak właśnie! Uwielbiam makarony z dodatkami i jem je bardzo często, ponieważ są pyszne, łatwe i szybkie w przygotowaniu. Talerzy szukałam długo, sama nie wiedziałam jak mają wyglądać. I oto po dłuższych poszukiwaniach znalazłam całkiem przypadkiemJ Dlatego też dzisiaj był makaron z bazyliowym pesto podany na nowych talerzach J

Pachniało w całym domu bazyliową świeżością, ponieważ zrobiłam je samaJ Tak lubię…
Moją domową bazylię trochę oskubałam, a nawet bardzo oskubałam i chyba muszę zaopatrzyć się w kolejną J Jeżeli macie ochotę na takie pesto potrzebne Wam będą:
- cztery garście świeżych listków bazylii (może być więcej – wtedy pesto będzie bardziej intensywne),
- 3 ząbki czosnku, około pół szklanki oliwy z oliwek, sok z ćwiartki cytryny, pół łyżki stołowej miodu, sól, pieprz, papryczka ostra. Moja papryczka została wcześniej rozgnieciona w moździerzuJ

Wszystkie składniki mieszamy w mikserze i pesto mamy już gotowe.
                           
Jeszcze tylko podsmażam na oliwie z oliwek pokrojony czosnek i na to wrzucam makaron, dolewam pesto i możemy już tylko szamaćJ SMACZNEGO WAM ŻYCZĘ!
Teraz, gdy nie jesteśmy już głodne mogę pokazać Wam kartkę, którą zrobiłam z okazji ślubu mojej koleżanki. Jest w kolorach beżu i ecru, skromna, ale w tym jej urok:)


Mam nadzieję, że się podobała:) W lipcu czekają mnie trzy śluby, więc moja produkcja kartek ślubnych musi ruszyć już niebawem:) Pozdrawiam słonecznie!